Wszyscy czujemy obawę, gdy wokół jesteśmy atakowani informacjami jak z filmu science fiction. Lęk nabiera racjonalności gdy widzimy, że problem jest na skalę światową. Martwimy się o naszych rodziców, nasze dzieci. Niestety u niektórych osób lęk taki przeistacza się w lęk paranoiczny, osoby podatne na wszelakie manipulacje, stają się ofiarami. Staja się psychicznie obciążeni, zaczynają dostrzegać wirusa wszędzie a to doprowadza ich do zachowania obsesyjno-kompulsywnego.
Zachowanie obsesyjno-kompulsywne objawia się nawracającymi natręctwami, w tym przypadku może to być obsesyjne mycie rąk, ciągła dezynfekcja całego domu, taka osoba nie może oprzeć się tym czynnościom ponieważ próba powstrzymania się wywołuje u nich niepokój i paniczny lek. Zachowanie takie może występować u osób, które mają problemy w budowie lub funkcjonowaniu ośrodka układu nerwowego, osoby u których wpływ na to będę mieć czynniki genetyczne oraz osoby mało podatne na czynniki środowiskowe. Jednostki takie są narażone na luminację czyli na długotrwałe i bezużyteczne myślenie nad jedna kwestią, w tym przypadku wszem obecnym koronawirusem.
Nie dajmy ingerować tak bardzo w naszą psychikę, racjonalnie spójrz na całą sytuację. Czytaj tylko wiarygodne informację. Zajmij myśli czym innym, poczytaj książkę, spędź czas z dziećmi na zabawie. Nie śledź ciągle mediów, daj odpocząć swojej psychice.
Jeśli lęk trzyma się ciebie bardzo mocno i trwa za długo, zakłócając Ci funkcjonowanie, warto zwrócić się o pomoc do psychologa bo może okazać się, że podłożem może być nerwica a sytuacja w Polsce i na świecie, która ma miejsce w danym momencie uruchomiła w tobie pewien proces, który powinien zostać jak najszybciej zatrzymany.


ja już mam powoli dość tego tematu :( chętnie wybrałabym się na jakieś wakacje za granicą
OdpowiedzUsuńJa z początku może trochę panikowałam, teraz odpuściłam, aczkolwiek w niektórych sytuacjach nadal się pilnuję - nie lubię np: przebywać w większym skupisku ludzi.
OdpowiedzUsuńKiedyś ta sytuacja na pewno się skończy. Ja pragnę zauważyć, że jest jeszcze trzecia grupa, mało zauważalna, ale jest. Osób, które nie bagatelizują tej sytuacji i stosują się do zaleceń, ale nie popadają w panikę i czekają na rozwój wydarzeń.
OdpowiedzUsuńPrzyznam szczerze, że na początku byłam przerażona. Bałam się o męża strasznie, kiedy wychodził do pracy a ja byłam zamknięta z dziećmi w domu. Jednak jakoś sobie z tym uczuciem poradziłam.
OdpowiedzUsuńSporo skrajnych podejść obserwuję w najbliższym otoczeniu, od razu widać, jak ludzie sobie z zaistniałą sytuacją (nie )radzą. U nas spokojniejsze podejście, pewnie, że są obawy, ale nie panika, są też uśmiechy, a nie rozpacz, bo w końcu życie płynie dalej i szkoda każdego dnia.
OdpowiedzUsuń